CZECHY

Ostatnia podróż w tym roku – CZECHY DZIEŃ PIERWSZY

26 grudnia 2014

Jako, że rok 2014 zbliża się ku końcowi wpadliśmy bardzo spontanicznie na pomysł wyjazdu do Pragi. „Ej, Martyna, dziewczyny do ekipy szukamy, jedziesz z nami?” „Pewnie!” No bo czemu by ładnie nie skończyć w roku?

25 grudnia, 23:45 – wyjeżdżamy. kierunek Praga. 12 godzin w polskim busie. Do Wrocławia iście królewskie warunki – około 10 osób na całego busa; pełno miejsca, można spać na 4 siedzeniach jednocześnie, wygodnie. Budzę się we Wrocławiu a tam dzikie tłumy. Musieliśmy się skompresować do przysługujących nam4 miejsc. Ciężko było, ale daliśmy radę :)

Początek pobytu w Pradze zaczął się wesoło.  Dostaliśmy kontakt do pana Kotka, który wyjechał i zostawił nam wiadomość, że klucz do drzwi znajduje się pod czarnym śmietnikiem, a klucz to bramki to xxx i, że na pewno sobie poradzimy. Nie ma sprawy panie Kotku (autentyczne nazwisko!), poradziliśmy sobie śpiewająco!
Michał świetnie sobie poradził, klucz znaleziony! Jesteśmy w domu. Warunki trochę jak z PRLu, ale nagrzane i ciepła woda pod prysznicem, więc przymykamy oko na wygląd. Kiedy już ogarneliśmy się po podróży, postanowiliśmy  zwiedzić stare miasto (oczywista, oczywistość).

Do centrum poszliśmy „z buta” co by sprawdzić jaka to odległość od naszej skromnej chwirki. Okazało się, że to dużo dalej, niż nam się wydawało, bo zanim doszliśmy minęło ponad 1,5 godziny.
Ale trafiliśmy.
Najbardziej śmieszyły nas światła ponieważ okazało się, że nie da się na nich przejść w czasie, w którym pali się zielone. O nie. czerwone zawsze. i uroczy napis „ćekajcie”

You Might Also Like