KSIĄŻKI

O książkach | Kwiecień 2018

22 kwietnia 2018
o książkach

Książki czytam od zawsze i w dużych ilościach. Zachwycam się nimi, kontempluję. Lepsze pozycje podsuwam rodzinie i znajomym. Dbam o to, żeby prezentem ode mnie zawsze była książka, bo mam gdzieś w głowie, że czytanie nas wzbogaca. Moja biblioteczka przestała już mieścić się na półkach i zaczyna rozprzestrzeniać się również na podłodze. Lubię o książkach rozmawiać i wyszukiwać nowe tytuły. Dlatego też postanowiłam dzielić się moimi książkami z Wami. Zapraszam na nowy cykl „O książkach”.

Mój książkowy rozstrzał jest naprawdę duży. Jako nastolatka uwielbiałam ckliwe romanse i nadal czasami do nich wracam. Harry Potter jest moją serią wszech czasów. W ostatnich latach coraz częściej sięgam po reportaże. Kiedyś znienawidzone przeze mnie poradniki „na wszystko” teraz (te lepsze) są w stanie zapełnić mój wieczór. Sięgam po książki w każdej wolnej chwili. Czytam kilka na raz. Wczuwam się w losy bohaterów, a propozycje samodoskonalenia filtruję przez pryzmat mojego życia i zastanawiam się, czy u mnie się sprawdzą. Jestem w stanie wybrać książki ponad wyjście na imprezę i nie czuję się z tego powodu źle. Uważam, że dobrymi książkami trzeba się dzielić.

„Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”

Czytanie polskich pozycji w Indonezji ograniczało się u mnie do tytułów, które przywiozłam ze sobą, albo pożyczyłam z biblioteczki u naszej konsul w Bandung, w której to książki zostawiali wszyscy wyjeżdżający z Indonezji. Od kiedy zaopatrzyłam się w czytnik, pozycje które chce przeczytać, są na wyciągnięcie ręki, więc wszystko, co zaznaczyłam jako „must read” na Goodreads powoli zamienia się w „read”.

Oto moje książki kwietnia:

„Dziewczyna z pociągu” Paula Hawkins

Zrobiłam ten błąd, że film obejrzałam jakiś czas temu, a po książkę sięgnęłam dopiero teraz. Na szczęście z filmu miałam przebłyski, a nie doskonałą pamięć do każdego szczegółu. Książka porwała mnie tak bardzo, że przeczytałam ją jednego wieczora. Portret głównej bohaterki, jej walki z nałogiem i obwinianie się o wszystko jest bardzo rzeczywisty.

Jako osoba, która przerobiła w rodzinnym domu problem uzależnienia od alkoholu uważam, że Rachel oddaje w pełni problem choroby. Otoczenie traktuje ją również tak, jak społeczeństwo traktuje tego typu uzależnione osoby. Bardzo podoba mi się, że ten, bądź co bądź, przeważający element książki nie jest przerysowany.
Sama książka wciąga, akcja momentami denerwuje, jest jednak opisana w tak odpowiedni sposób, że mimo tego chce się czytać dalej.

„The Miracle Morning” Hal Elrod

Pierwszy raz o Miracle Morning (pol. Fenomen Poranka) przeczytałam na blogu Kasi z Worqshop. Idea mnie zaciekawiła i postanowiłam więcej się o niej dowiedzieć. Zanim zabrałam się za książkę, przejrzałam strony internetowe, inne blogi, które przy wyszukiwaniach google’a o tym wspominały i internetowe biblioteki. Miracle Morning ma też podtytuły dla konkretnej grupy odbiorców.
Poradnik, w którym nie ma może zbyt wielu odkrywczych rzeczy, ale jest bardzo duża dawka motywacji, do podjęcia działania. W moim przypadku, aż za duża i zbyt przerysowana momentami.
Autor zachęca do wcześniejszego działania i wykonywania 6 prostych czynności, które maksymalizują naszą energię na cały dzień. Dobra pozycja dla tych, którzy chcą coś zmienić. Ja byłam zaciekawiona, ale nie zrobiłam tego, co według recenzji internetowych robi każdy – nie wstałam o 5 i nie medytowałam, jak tylko skończyłam książkę. Może mój czas jeszcze nadejdzie.

„An extraordinary life is about daily, continuous improvements in the areas that matter most.”

„Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu” Dorota Masłowska

Zbiór felietonów Masłowskiej przemawia do mnie swoją prawdziwością. Czytając je, czuje się, jakbym siedziała naprzeciwko autorki przy kawie i plotkowała o życiu. Szczególnie ważnym felietonem był dla mnie ten o Bali, w którym Masłowska pisze o niszczeniu pięknej wyspy toną śmieci. I oczywiście, teraz kiedy na platformie Netflix dostępne są dokumenty o zanieczyszczeniu oceanu plastikiem i inne środowiskowe, wszyscy już wiedzą, że Bali to śmietnik, ale jednak nadal uważany za raj. A ja mieszkam tutaj od pół roku, na Bali bywam często i prawda jest taka, że (niestety) cała Indonezja jest jak śmietnik. Jak wielkie wysypisko. Panuje tutaj wszechobecny kult plastiku; im go więcej, tym lepiej. Nie istnieje coś takiego jak segregacja (no dobra, w turystycznych miejscach czasami można zobaczyć dwa śmietniki na organiczne i nieorganiczne rodzaje śmieci, ale mało one kogo obchodzą). Tam gdzie stoisz, tam wyrzucasz.

„(…) z perspektywy balijskiego pół raju, pół śmietnika Polska zdaje się pewnego rodzaju Szwecją. No może bieda-Szwecją. Brzydszą kuzynką Szwecji, która wyszła za mąż za alkoholika, włoski ma ciągle niezrobione i w ogóle średnio jej w życiu poszło.”

„Wzgórze psów” Jakub Żulczyk

To była moja pierwsza pozycja od Żulczyka. Wcześniej słyszałam o autorze, że jego książki są świetne i że każdy powinien go czytać. Język jest mocny. Historia Wzgórza Psów z jednej strony chce sobie przeczyć, że to tylko literacka fikcja. Z drugiej strony wydaje się, aż zbytnio prawdziwa. Polskie realia, hermetyczna społeczność. Każdy każdemu wilkiem. Zazdrość za sukcesy i wyśmiewanie porażek. Książka wciągnęła mnie w kilka wieczorów, bo muszę przyznać, że jest to dość opasły tom. Zakończenie zaskoczyło mnie swoją ludzką codzienną (nie)zwyczajnością.

„Normalność nigdy nie zrobi się sama; trzeba o nią walczyć, wydrapać ją z betonu”

„Ludzie mówią o miłości, ale nie potrafią jej dobrze umiejscowić, przypisać jej przedmiotom i prostym czynnościom, myślą o niej jako osobym bycie, zawieszonym gdzieś na niebie i nad głowami, a przecież ona jest w prostych słowach i ruchach (…) i ty też czułaś miłość, nie oszukuj się”

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonas Jonasson

To chyba powinien być kryminał, ale jest na to zbyt zabawny. Szwedzki humor, a do tego perypetie stulatka, który w swoim życiu bardziej z przypadku, niż z rozsądku poznał wszystkich wielkich i decyzyjnych tego świata. Historia zakrapiana dawką humoru i wódki oraz ludzkich odruchów prezydentów i dyktatorów połączona z dziennikiem ucieczki i masy kłopotów. Trup zgnieciony przez słonia? To przecież zdarza się codziennie. Nie warto się przejmować.
Bardzo przyjemnie się czyta. Idealna lektura na wolny dzień.

 

A Wy jakie książki ostatnio czytaliście, co serdecznie polecacie, a co Was rozczarowało? Dajcie znać!

You Might Also Like