KSIĄŻKI

O Książkach | Czerwiec 2018

2 lipca 2018
o książkach czerwiec

W czerwcowym przeglądzie książek opowiadam Wam o byłej gwieździe porno, która postanowiła napisać książkę; polskich realiach i codziennych trudach z perspektywy nie całkiem już młodych sióstr; Nosowskiej, która napisała książkę taką, że masz wrażenie, że siedzicie razem na kawie i nie możecie się nagadać; Oli, która jako Pani Swojego Czasu, bez owijania w bawełnę uczy i radzi jak się zorganizować; oraz mitologicznej słowiańskiej fikcji, która skradła moje serca. Zapraszam na czerwcowe „O książkach”.

Klub Julietty, Sasha Grey

Ta książka wyskoczyła mi na Legimi i przyznam szczerze, że moją pierwszą myślą było „czy to ta sama Sasha?”. Okazało się, że tak, więc postanowiłam spróbować.  Wiedziałam o autorce, że jest gwiazdą porno i kilka lat temu był niezły bum na jej erotyczne filmy.
Na wstępie książka jest opatrzona stroną „kim jest Sasha”, która tłumaczy, że autorka skończyła filmoznawstwo, a później zajęła się branżą porno, którą rzuciła w roku 2011. Kolejną ważną informacją jest strona wstępu, na której dostajemy prośbę do czytelnika, aby się nie gorszył, czytając. Tutaj zaczęłam mieć wątpliwość, czy to jest słowo od Sashy, czy od bohaterki powieści. Nie należę do osób, które łatwo się gorszą, więc na wieść „proszę się nie gorszyć”  zaśmiałam się pod nosem. 

Książkę czyta się szybko. Język nie jest wyrafinowany. Powiedziałabym wulgarno-prosty. Tłumaczenia zjawisk bez polotu. Czasami przebrzmiewało coś na kształt „próbuję być bardziej wulgarna i wyuzdana niż w rzeczywistości jestem”. 

Nie dokończyłam jej, nie byłam w stanie przebrnąć, a obiecałam sobie, że nie będę czytać czegoś, co mnie nie wciąga.

Moje Córki Krowy, Kinga Dębska

Historia dwóch skłóconych sióstr w obliczu choroby. Gdybym miała określić książkę jednym słowem, powiedziałabym „ludzka”. Początkowo wydawało mi się, że będzie to lekka lektura, ale przyznam że nie bywała lekka. Mimo że czytało mi się bardzo dobrze, czasami musiałam przerwać i zająć głowę czymś lżejszym. W książce jest nasz szara zwyczajna rzeczywistość. Ale jest nasza, polska. Może uderzyło mnie to tym bardziej że trochę mi za tą szarówą już tęskno?
Według mnie książka traktuję o ciężkim temacie w sposób przyjazny. Przedstawiając przeciwności, jako przeciwności, ale bez zbytniego nadęcia pisarskich mądrości. Jest tak, że rozumie się przekaz, współczuje bohaterom, a co więcej utożsamia się z postaciami. Ja zdecydowanie z Martą. Może to ten syndrom starszej siostry?

Autorka dodatkowo doskonale oddała dwa niby-różne światy sióstr. Przez całą książkę prowadzone są dwie, przeciwstawne do siebie narracje. I jak to w życiu, każdy ma swoją wersję wydarzeń, każdy ma skrywane latami złości i frustracje, które zamiast głośno wypowiedzieć, trzyma i coraz bardziej w sobie pielęgnuje. Aż chce się zakrzyknąć: dziewczyny, pogadajcie o tym!

Książka jak samo życie. Bez historii z disneyowym happy endem, ale z takim ludzkim zwykłym, codziennym.
Kilka z moich ulubionych cytatów z książki:

„Tak naprawdę nie radzę sobie wcale, choć nawet gdyby mnie torturowali, nikomu tego nie powiem. Nie umiem być sama, nigdy się tego nie nauczyłam, pali mnie tęsknota za tym kimś wymarzonym, kto nie będzie widział we mnie aktorki, silnej, samodzielnej kobiety, kto zauważy mnie prawdziwą, wcale nie silną, wcale nie samodzielną, ale słabą, rozmemłaną niedopieszczoną i niedowartościowaną. Każde kolejne rozstanie boli bardziej; wcale się nie uodparniam.”

„Nigdy nie mówiłam rodzicom o sobie, jeśli już, to zmyślałam. Nie mówiłam o złych ocenach w szkole, tylko o dobrych, nie przyznawałam się do porażek, tylko do sukcesów, bo taką woleli mnie widzieć. Miałam być tą superdziewczynką z czerwonym paskiem, no to byłam. Tylko gdzieś się odkładał ten nieutulony żal, poczucie braku zrozumienia. Nie wiedziałam wtedy, że to skrywanie uczuć, tłumienie ich w sobie, w przyszłości spowoduje, że nie będę umiała kochać. Wtedy nie wiedziałam, a teraz jest za późno.”

„Patrzę na mojego ojca, tego silnego ojca, któremu zawsze chciałam imponować. Boże jak ja go kocham. I jak nie umiem mu tego powiedzieć.”

A dodatkowo opowieść ta pokazuje, że rodzina jest najważniejsza. I nie należy o tym zapominać, nawet mimo codziennych zwad i sprzeczności.

A ja żem jej powiedziała, Katarzyna Nosowska

Mam wrażenie, że o Nosowskiej zrobiło się w ciągu ostatnich lat cicho; pamiętam, że parę miesięcy temu w gazecie przysłanej na drugi koniec świata, przeczytałam wywiad z wokalistą, że zawiesza karierę, że jest zmęczona, że pożegnalna trasa HEY. A później BUM! Nowy singiel, książka, profil na instagramie, który trafia w punkt.

Książka, mimo tego, że krótka, jest stuprocentowym oddaniem Kasi. Każdy, kto wychował się na piosenkach Hey wie, o czym mówię. To, jak ta kobieta łączy zdania i wyraża opinię na temat trudnych poglądów jest fenomenalne! A z drugiej strony nie jest to coś, co jest odzwierciedleniem hey’a. Takie to nowe, zawiało świeżością; świeżością specyficznego, niepowtarzalnego stylu, który tylko Nosowska potrafi w tak zgrabny sposób przelać na papier. 

Zbiór felietonów traktuje o codziennych sprawach; za gruba, za chuda, za młoda, za brzydka, zbyt na czarno, zbyt protestująco, niby bez własnej opinii, ale nie wolno jej wyrażać… A przecież się na to nie godzimy. W zasadzie z każdym z felietonów można się utożsamić. Znaleźć swoje odbicie na papierze. Uśmiechnąć się pod nosem, że codzienne sprawy dotyczą nas wszystkich. I że można o nich mówić z polotem, bez zadęcia, tak że aż chce się czytać więcej.

Jak zostać Panią Swojego Czasu, Ola Budzyńska

Przygodę z Panią Swojego Czasu (PSC) zaczęłam od podcastów. Słuchałam w weekendy podczas robienia jajecznicy. I zachwyciło mnie, jakie Ola ma gadane! Zaczęłam więc przeglądać jej bloga, interesować się treścią i produktami. Wcześniej, kilka lat temu moja koleżanka bardzo zachwalała PSC, ale ja twierdziłam, że to nie dla mnie. Podcasty Oli mnie przekonały. 

Wiedza podana w przystępny sposób, bez zadęcia, na wesoło. A ja ma ochotę tańczyć i śpiewać razem z Olą, nie przejmując się, co kto sobie na ten temat pomyśli. Pani swojego czasu „kupiła mnie”, a ja sięgnęłam po jej książkę. 

Książkę, która zmienia produktywne kobiety w turbo produktywne, a te, które tego nie potrafią, namawia, aby zaczęły próbować (ale bez przesady). Ola nie owija w bawełnę, tłumaczy, że w sumie dobrze jest mieć czasem lenia, a czasem olać wszystko i skupić się na sobie. Do tego daje mnóstwo przykładów i narzędzi co i jak robić, żeby robić lepiej. 

Ja zawsze uważałam się za osobę zorganizowaną, która ma – jeżeli chce – wszystko ogarnięte, a jak nie, to przynajmniej potrafi zapanować nad chaosem. Nadal twierdzę, że taka jestem. Książka Oli pokazała mi, co mogę usprawnić i przede wszystkim PO CO mam to zrobić.
A odpowiedź jest prosta: dla siebie; dla swojego spokoju, zadowolenia i niezamartwiania się o wszystkich innych poza samą sobą.

Ola, dziękuję!

Wybrane myśli z książki:

„Często chwalimy się tym, że zawsze dotrzymujemy słowa. Zawsze dotrzymujemy słowa, które daliśmy komuś. Pytanie czy zawsze dotrzymujesz słowa danego samej sobie?”

„Perfekcjonizm jest pewną strategią obronną, którą przyjmujemy wtedy, gdy nie mamy odwagi pokazać światu siebie i tego, co stworzyłyśmy. Wtedy budujemy sobie zaporę perfekcjonizmu. Mówimy: „Nie, nie, wszystko w porządku. Jeszcze tego nie pokazuję, bo to nie jest tak idealne, jak powinno być”. Ładna zasłona dymna, którą wszyscy kupią, bo świat ma być idealny, a Ty dbasz o jakość. Tymczasem tak naprawdę boimy się tego, co ludzie powiedzą. Boimy się tego, jak zostaniemy odebrane. Boimy się tego, że ktoś powie: „Ojej, to jest beznadziejne!”. I tak będzie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto tak powie.”

„Historia pokazuje, że najbardziej kreatywne umysły tego świata – muzycy, pisarze, naukowcy – to osoby, które żyły samodyscypliną i rutyną.”

Ps. kiedyś wspominałam, że bardzo nie lubię poradników. Nadal ich nie lubię. Mam jednak wrażenie, że poradniki pisane przez blogerów są dużo bardziej „strawne” niż cała reszta dostępnych na rynku publikacji. Osobiście uwielbiam książki wydawane przez blogerów i jeżeli temat mnie interesuję, a blogera czytam regularnie, nie waham się ani chwilę, by kupić książkę. Do czego i Was zachęcam. Skoro już znamy i lubimy ten styl, zaskoczenie może być tylko pozytywne.

Szeptucha (Seria Kwiat Paproci), Katarzyna Berenika Miszczuk

Połączenie dwóch światów: tego mitycznego, z czasów pogańskich, z tym nowoczesnym. Autorka zwinnie wplotła mitologię słowiańską w ówczesne realia. Jesteś lekarzem? No ale jednak to szeptuchy zawsze pomogą na dolegliwości. Nie wierzysz w bogów? Upomną się o ciebie! Demony i inne straszydła? Są tacy jak my, tylko jeszcze o tym nie wiesz.
Ta książka to cudowna, lekka historia, która totalnie wciąga! Chcemy znać dalsze losy hipochondrycznej Gosławy, czyli Gosi. Chcemy wiedzieć, jak potoczą się jej miłosne uniesienia, a jak sprawy z bogami, w których przecież nie wierzy. A przy okazji, chcemy jeszcze raz przerobić mitologię słowiańską, bo okazuje się, że nasza tradycja i kultura jest jedną z bogatszych i zagłębić się w nią może okazać się fascynującą przygodą.

A ja wprost uwielbiam Gosię z tą jej hipochondrią i roztrzepaniem oraz jej porywami serca! Chociaż nie założyłabym kombinezonu przeciw kleszczom. Chyba. 

Cytaty z książki, które gdyby nie fakt, że są w książce, pomyślałabym, że ja to powiedziałam jako pierwsza (czytaj: cała ja!):

„Zanim zdążyłam odpowiedzieć mu cokolwiek błyskotliwego, chociaż znając moje riposty, raczej nie byłoby to zbyt błyskotliwe, sen złapał mnie w swoje szpony. Opowiadające powieki zamknęły się zdradziecko, odgradzając mnie od mężczyzny, który właśnie oświadczył mi, że chciałby spędzić ze mną noc.
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.”

„Zamiast kaloryfera posiadam tam jedną oponkę, w której skład wchodzą wszystkie moje złe dietetyczne wybory i odrobinę cellulitu. Trochę lipa.”

Obecnie czytam drugą część serii, a na mojej wirtualnej półce czekają kolejne dwie. 


A Wy co ciekawego czytaliście w czerwcu?

podpis

You Might Also Like